niedziela, 12 lutego 2012

Sushi

Japonia vs. Indie

Do niniejszego wpisu zainspirowało mnie wiele osób. Niektóre zrobiły to bardziej świadomie, a niektóre po prostu dostarczyły dowodów na poparcie moich tez. Przedmiotem rozważań winno-kulinarnych i nie tylko będzie gwiazda wschodu – sushi, która zaświeciła w polskich przewodnikach gastronomicznych około 10 lat temu i od tej pory dodaje splendoru temu, kto tylko wypowie magiczne zdanie „idziemy na sushi?”. Oczywiście sama również „chodzę na sushi”, choć bawi mnie snobizm, który łączy się z kuchnią japońską.  Dlaczego nie można na przykład snobować się na kuchnię indyjską? Chodzi o formę podania? Japonia – krągłe, feeria barw, kontrasty (biel, zieleń), Indie -  mięsko czy rybka topi się w kociołku wypełnionym po brzegi zawiesistym sosem… Już wiem! To te pałeczki podnoszą ego! W indyjskiej kuchni oprócz widelca można po prostu pomagać sobie chlebkiem naan, jednak przy odrobinie pecha nie trudno o plamę i tyle z naszej koszuli od Bossa prosto z outletu.


Japonia vs. Niemcy  

Snobizm na sushi mnie bawi i wywołuje uśmiech na twarzy, buntuje się jednak stanowczo przeciwko tradycji i konwencji. Nie, nie, nie będę bojkotować pałeczek. Zamiast wasabi nie zaproponuję również polskiego chrzanu. Mój bunt nie ma charakteru tak rewolucyjnego, ma on jednak bez wątpienia charakter winny. Otóż stoję stanowczo w opozycji do tradycji picia wina śliwkowego. A zamawianie wspomnianego wina do sushi bez konsultacji z biesiadnikami uważam wręcz za nieznośne. „Jak to sushi bez wina śliwkowego? Tak się je! Taka tradycja!”. A co to znaczy tradycja? My już nawet pierogów ruskich tradycyjnie nie podajemy! A śliwkowa tradycja przyprawia mnie o palpitacje serca. Węgorz, krewetka, tempura, imbir, sos sojowy, sola i mam te pyszności popijać kompotem śliwkowym? To doprowadza moje kubki smakowe do stanu najgłębszej depresji! Wino śliwkowe poproszę na deser… A do sushi ? Proponuję rieslinga. Mineralny, świeży, cytrusowy. Ulrich Langgute Riesling 2010 piłam do ryżu z owocami morza, a Rieslinga 2010 Kabinett z tofu marynowanym w occie ryżowym i sosie sojowym. Bez wahania podałabym oba te wina również do sushi. Rieslingi czy Sauvignon Blanc ze Starego Kontynentu bardzo dobrze współgrają z intensywnymi, słonymi, morskimi aromatami i smakami. Sushi to bogactwo smaków, które moim zdaniem, nie potrzebuje słodkiego kontrapunktu. Między jednym a drugim makiem przegryzamy płatki imbiru, żeby oczyścić kubki smakowe i przygotować język na kolejną przyjemność. Niech wino pełni podobną funkcję –a to dzięki kwaśnemu aromatowi kruchego jabłka, delikatnej słodyczy egzotycznych owoców  i mineralności pochodzącej z gleb ze stromych stoków w Nadrenii. Niech wino nie gra pierwszych skrzypiec, tylko niech będzie akompaniamentem dla gwiazdy wieczoru – gwiazdy wschodu sushi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz