| Oferta win portugalskich w Portucale sprawia radość. Które wybrać? Oto moje propozycje po dzisiejszej degustacji |
-Gatão – podstawowe, zaczepne jak na „kocie” wino przystało
(świeżość i kwasowość)
-Muros Antigos – ok!
-Blue ocean - mocno kwasowe, delikatnie musujące, przyzwoite vinho verde z niższej półki, na ochłodę.
-Muralhas de Monção
(szczepy : trajadura I alavarinho) – szczypiące + pełne (sic!) = satysfakcjonujące
Stanowisko 2
-Casal Garcia – musujące - dziecinne, radosne; dla
fanów nie tyle bąbelek co bardziej piany, czyli nie dla mnie.
-Aveleda vinho verde 2011 (szczep : Loureiro) - aromatyczne
w nosie, pikantne, szczypiące na języku; charakterny nos i nieustępujące mu
usta dają satysfakcję, mój faworyt zielonych na dziś
-Aveleda Colheita seleccionada (szczep : Loureiro) - dobre wino do sobotniego obiadu, do ryby,
owoców morza i delikatnego białego mięsa
-Aveleda 2011 DOC Douro (szczep : Loureiro) aromatyczne w nosie, kwasowe na
języku, na ciepłe jak również nieco chłodniejsze dni. Jestem na tak.
-Soalheiro 2010 (szczep : alvarinho) - 4+!
-Muros antigos 2010 (alvarinho)
Na degustacji próbowałam Muros Antigos 2010. W sklepie wino
było dostępne w roczniku 2007. Byłam bliska zakupu Muros Antigos, gdy
zobaczyłam różnicę w rocznikach. Wprawdzie nie próbowałam „zielonego”, ale
jakoś pod wpływem głównego tematu wieczora postanowiłam dopytać, czy aby zakup
rocznika 2007 byłby trafny. Po moim pytaniu o ewentualny wpływ upływu czasu na
wino wywiązała się krótka, rzeczowa dyskusja na temat rocznika w przypadku
portugalskim win. Wino jednak jest starzone i w przypadku 5 lat czas jest
czynnikiem neutralnym. Nie podbija aromatów i nie czyni cudów, ale nie szkodzi.
Kupiłam jednak inne…
| Zdjęcie robione "na prędce". Pogoda była niestety anty-zielona.... |
-Anselmo
Mendes Contacto – kupione!
-Anselmo Mendes
Curtimenta – maślane (beczka), wanilia, ananas, melon, orzech
-Muros de Melgaçao Colheita 2009 - długa butelka,
smukła a zarazem potężna, jak samo win – subtelne, dumne i pewne siebie. Opis tego wina zostawiłam niemalże na koniec, mimo że spróbowałam je mniej więcej w połowie
degustacji. Wybrałam je całkiem nieświadomie, przebijając się przez rząd fanów
wina. Jakoś tak wyszło. I z tego „jakoś tak wyszło” pojawiło się w moim
kieliszku naprawdę „coś”. Miałam nadzieję, że tym razem moje kubki smakowe
zostały uwiedzione czymś skromnym cenowo. Niestety… 200 zł…
-Somontano Bestué de Otto 2010 – (szczepy : Tempranillo, Cabernet
Sauvignon); przyzwoite; nieoczekiwany
przejaw przyjaźni portugalsko-hiszpańskiej na degustacji win portugalskich J;
dość słodkie, tzw. „wino dla pań”.
-Casa Santos Lima, Bon Ventos, Rose 2010 - poziomka, zioła w nosie, na ustach bezwstydne, ziołowo-gorzkie, jak niedobre lekarstwo, odrzucające. Po jednym łyku szukałam pojemnika, gdzie mogłabymy wylać to "cudo".
-Casa Santos Lima, Bon Ventos, Rose 2010 - poziomka, zioła w nosie, na ustach bezwstydne, ziołowo-gorzkie, jak niedobre lekarstwo, odrzucające. Po jednym łyku szukałam pojemnika, gdzie mogłabymy wylać to "cudo".
-Charramba - Rozgoryczenie zmalało, choć nie do minimum w przypadku wina
„Charramba”. O karrramba! Jak można być tak mocarnym w nosie, a tak marnym na ustach.
Podsumowując i abstrahując od finalnej czerwonej nudy, degustacja win portugalskich absolutnie na plus. Gwiazdą wieczora było zielone, a ja mogę się pochwalić moimi niekoniecznie zielonymi ale za to osobistymi gwiazdami
(patrz Stanowisko 3.)!