Wydarzenie dnia : Mecz towarzyski Maluchy kontra Starszaki z udziałem jednego seniora (nieobecny na zdj.)
|
CHARDONNAY
1.Chocolan Chardonnay 2008, Maipo Valley, Chile
Nos : owoce egzotyczne (ananas, melon), miód, wanilia
Usta: mięsiste, niczym plaster miodu oplata język i
podniebienie, maślane (do tego stopnia, że byłam przekonana, że było
beczkowane)
Na chłodniejsze wieczory,
bezpretensjonalne, proste w bogactwie nut i aromatów. W sam raz dla
początkujących lub sceptyków, którzy krzywią się na myśl o winie i mówią :
„łeee nie pijam - za kwaśne!”
2.Peter Lehmann Chardonnay, Australia
Nos : gruszka, jabłko, ananas
Usta: świeże, o poprawnej strukturze, której zawdzięczamy
krótki finisz
Nos i usta w równowadze; jak na chardonnay z
Nowego Świata nie zwala z nóg prostactwem i obfitością; bliższy (podkreślam
stopień wyższy przymiotnika bliski) wzorcowi Starego Świata.
Nos : kruche jabłko, gruszka, trawa
Usta: mineralne, kamienisty chłód, świeże, kruche
Mineralne i świeże do tego stopnia, że chwilami daje
wrażenie łaskotania. Harmonijne, bardzo przyjemne! Mój faworyt!
4.Chablis Vrignaud Chablis Les Champréaux
Ja bym z otworzeniem tego wina jeszcze poczekała. Mogę się
oczywiście mylić, ale wydaje mi się, że rok czasu i rozwinęłoby schowane
jeszcze aromaty. Petit Chablis jest dobrym świadectwem winnicy Vignaraud i
sądzę, że Chablis może być wkrótce. Póki co „maluszek” wygrał ze „starszakiem”.
5. Chablis Vrignaud Chablis Premier Cru Mont de Milieu
Maślany, kwasowy, mineralność zbalansowana ze słodyczą
wanilii, który dostał w spadku od beczki. Relacja jakości do ceny odpowiednia.
Rozgrywkę wieczoru wygrał jednak „maluch” z numerem 3.
Najwidoczniej uległam twierdzeniu, że kibicuje się gorszym, w których mało kto
wierzy…
Na koniec nie lada gratka – obiecany udział seniora
„Zaledwie” trzydziestka na karku, a już jakby się rozpada.
Żywotny, ale piękne lata „młodości” już za nim. „Cera” też już nie ta… kiedyś
rubinowa, a dziś wypłowiała, brązowo-rdzawa. Żaden z niego cienias ani chudzielec. Postawny
chłop, uparty na języku. Obcowanie z nim przypomina smak wiśni w likierze i
powideł śliwkowych. Szkoda jednak, że nie poznałam go wcześniej, może by wyszło
z tego coś poważniejszego. Szacunek jednak do leciwego pana mam, dzielnie
zniósł te lata w zamknięciu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz